Zaczęła się zastanawiać, czy to zawsze musi być jego wina. Z czasem zrozumiała, że był tylko wyzwalaczem czegoś co dawno temu pogrzebała w sobie. Dziwne, że przez tyle samotnych lat nie zdawała sobie sprawy, że coś tam jest, że musi zostać ujawnione. Myślała, że już dawno uporała się z przeszłością. Tymczasem pojawiły się emocje. Proszą się, żeby je nazwać, proszą, żeby je zrozumieć.
Na początku wydawało się, że to nowa sytuacja. Nie znali się, zamieszkali razem i wszystko zaczęło im przeszkadzać. Ale kiedy pierwszy szok minął, a wielka fala emocji powracała, uświadomiła sobie, że to coś więcej. To było bardzo silne, silniejsze od niej. Zasmuciło ją to. Myślała, że wie o sobie wszystko, że wszystko jest już poukładane, że panuje nad sobą. On nie pomagał. Sam był pełen najróżniejszych zdarzeń, którym nigdy nie starał się nawet stawić czoła. Przed nią było więc podwójne zadanie, jednoczesne układanie spraw między nimi i porządkowanie własnego wnętrza.
Sprawy naturalnie zaczęły się wymykać kontroli. Ciało, które nie zostało wysłuchane, atakowało ją teraz bólem. Zastanawiała się, jak żyją ci wszyscy ludzie dookoła, o których wiedziała, że zepchnęli wiele pod próg świadomości. Ona nie mogła, dopadało ją nawet to czego nie umiała nazwać.
Kiedy poczuła, że stoi już na skraju, nie umie przeskoczyć tego bólu, nie umie zdefiniować przyczyn, nagle przyszedł spokój. Ból minął, emocje powracały tylko małą falą, którą uzasadniała sytuacja.
Czy wrócą znów, próbując jeszcze raz wydostać się, walcząc o miejsce w jej pamięci?
Teraz już wiedziała, że nic nie może pozostawać uśpione.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz