Źdźbła trawy broniły się przed bezwładnie opadającymi kroplami. Każde następne uderzenie coraz mocniej przychylało je do ziemi. Najpierw obraz nieba zniekształcał się, a za chwilę woda rozbijała się na drobne kropelki.
Ulewa ustępowała. Część zielonych listków ostatkiem sił odwróciła się znów w kierunku wyłaniającego się zza chmur słońca. Pozostałe nieporadne, bez sił na jeszcze jeden wysiłek, umierały wśród życiodajnych promieni i wody, pokonane - o jedną kroplę za dużo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz